14 czerwca - trzeci dzień rejsu.
Po wczorajszej burzy zostało tylko rześkie powietrze. Kadra ma bogate plany na dziś dla uczestników rejsu.
Zaraz po śniadaniu idziemy na cmentarz wojenny cmentarz
Jägerhöhe.
 |
Sorka Lamch sprawdza pisownię i wymowę nazw własnych w języku niemieckim. Tekst za chwilę odczyta Amelia. Mikołaj - komandor rejsu jest zadowolony - przed nami kolejny, piękny dzień na wodzie. |
Cmentarz jest jednym z wielu miejsc przypominających o tym, że przed odzyskaniem niepodległości Polacy służący w wojsku trzech zaborców walczyli przeciwko sobie.
 |
Cmentarz Jagerhohe. |
Po powrocie z cmentarza wypływamy na Mamry. Cel - Przystań Mamerki u samego wylotu Kanału Mazurskiego.
Na wodzie kilwatery jachtów zaplatają się w warkocz - wieje silny wiatr i sternicy robią co mogą żeby płynąć jeszcze szybciej i ścigają się. Mocne przechyły robią demolkę w niezabezpieczonych rzeczach pod pokładem.
Sternicy na prawdę znają swój fach - przy mocnej trójce możemy przekazać sobie z jachtu na jacht karton mleka.
 |
Znajdź trzy różnice. |
Przytań Mamerki to ładnie utrzymane miejsce z ubogim zapleczem (rząd kibelków, 2 umywalki, dwa zlewy i budka bosmana) zachowuje klimat Mazur sprzed kilkunastu lat.
Szybko ogarniamy obiad i idziemy oglądać ruiny śluzy w Leśniewie Górnym. Kilka kilometrów chaszczowania opłaciło się. Śluza robi wrażenie, ale chyba większą atrakcją dla uczestników jest zrobiony na niej park linowy.
 |
Śluza w Leśniewie. Orzeł odleciał i nie wróci. fot. T.P. |
 |
Kolejka na tyrolkę. fot. T.P. |
 |
Bocian - skok na linie. fot. Anna Kempa. |
Wracamy o zachodzie słońca wzdłuż Kanału Mazurskiego. Dla komarów nasze przejście to nie lada gratka - 50000 komarów lubi to, 1500 weźmie w tym udział.
 |
Dziczejące brzegi Kanału Mazurskiego to wylęgarnia komarów. Każdy komar w kraju marzy o tym, żeby jego larwy wymoczyły odwłok w tej wodzie. |
Tuż przed zamknięciem docieramy do sklepu a później wracamy na jachty.
Za domkiem bosmana dwa dzikie koty opychają się szynką która została żeglarzom kończącym swój rejs. Bosman mówi na nie "moje niunki" i szczyci się tym, że jeden z już daje się głaskać.
Kadra Szekli organizuje nam kolejne ognisko z kiełbaskami. Najwytrwalsi siedzą przy nim do 23:30.
To był dobry dzień. Będzie nam wszystkim dobrze się spało.
 |
Wieczorem na jachcie - puste miski świadczą o tym, że załodze dopisuje apetyt. Fot. A.L. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz